Przedsiębiorczość ponad wszystko!

Ten tekst niech stanowi rodzaj przestrogi lub ostrzeżenia dla tych, którzy wierzą, że Państwo wspomaga otwierające się firmy - żeby wiedzieli zawczasu, w co się można „władować” i co trzeba wziąć pod uwagę.

Zgodzimy się wszyscy, że aby nie zasilać grona bezrobotnych, dobrze by było albo iść do pracy u kogoś, albo założyć np. działalność gospodarczą, czyli własną małą firmę.



Jest rzeczą oczywistą, że w przypadku firm mamy klientów, którzy co do zasady mają nam płacić za nasze usługi lub produkty oraz pracowników, którzy za swoją pracę otrzymują wynagrodzenie. Zamiast pracowników czasami są inne osoby tzw. freelancerzy lub inne firmy zwane podwykonawcami.

Otóż, żeby zrealizować dla kogoś usługę, najczęściej albo sami albo z pomocą właśnie podwykonawców lub pracowników wykonujemy jakąś pracę. Jest rzeczą normalną, że osoby które pracowały mają otrzymać wynagrodzenie. Dopóki wszyscy sobie płacą to jakoś to działa.
Niestety, problem zaczyna się, kiedy płatność za pracę nie następuje. Dzisiaj tak się dzieje coraz częściej. Zatem co Państwo robi, żeby w tej sytuacji rozwiązać problem? Państwo ustanawia sądy i prawo. No właśnie. Tylko jak to z tym prawem jest?

W całej tej historii ważna jest jedna sprawa – otóż nasi wybrańcy do parlamentu co rusz mówią o istocie przedsiębiorczości jako podstawie gospodarki i namawiają młodych ludzi to zakładania firm.

Czarodziejski podatek dochodowy – kasy nie ma a podatek jest

Prowadząc pozarolniczą działalność gospodarczą jesteśmy zobowiązani do płacenia podatku dochodowego. Niektórzy (wynika to z odrębnych przepisów) są płatnikami podatku VAT jednak co do zasady firma która rozpoczyna działalność płatnikiem VAT’u zazwyczaj nie musi być. I tu trafiamy na interesujący aspekt.

Skoro mamy podatek dochodowy to zapewne płacimy go jako procent od osiągniętego dochodu. Niby proste.

Dochód to przychód pomniejszony o koszty jego uzyskania. Krótko mówiąc, jeżeli ktoś nam zapłaci 1000zł a my mieliśmy koszty 200 zł to powinniśmy zapłacić podatek od kwoty 800 zł:
1000 zł – 200 zł = 800 zł. Proste jak drut.

Podatek dochodowy ma różne stawki. Załóżmy, że ktoś kto otworzył PDG (pozarolniczą działalność gospodarczą) zaczyna od tzw. systemu z podatkiem progresywnym w tym wypadku w najniższym progu mamy 18% podatku dochodowego. Skoro uzyskaliśmy dochód na poziomie 800 zł to kwota podatku dochodowego to 144 zł, a nam zostaje do dyspozycji 656 zł.

No właśnie. Zapytajmy jeszcze raz: kiedy jest dochód ? Wtedy kiedy otrzymamy zapłatę – logiczne ? Niestety nie dla Naszego systemu podatkowego.

Otóż Państwo nasze w osobach posłów, a wg mojej oceny kilku osób, które takie prawo przygotowały, postanowiło sobie, że przychód jest wtedy, kiedy nam ktoś nie zapłacił.

Na dowód:
USTAWA z dnia 26 lipca 1991 r. o podatku dochodowym od osób fizycznych, uważa, że wg Art. 14. 1. „Za przychód z działalności, o której mowa w art. 10 ust. 1 pkt 3, uważa się kwoty należne, choćby nie zostały faktycznie otrzymane, po wyłączeniu wartości zwróconych towarów, udzielonych bonifikat i skont. U podatników dokonujących sprzedaży towarów i usług opodatkowanych podatkiem od towarów i usług za przychód z tej sprzedaży uważa się przychód pomniejszony o należny podatek od towarów i usług.”

Powtórzmy: , „Za przychód z działalności … uważa się kwoty należne, choćby nie zostały faktycznie otrzymane …”.

Zapis ten także został wyjaśniony przez Sąd Najwyższy bowiem w świetle wyroku Sądu Najwyższego z 26 marca 1993 r. (sygn. akt III ARN 6/93) przychody należne to takie, które w szczególności wynikają z działalności gospodarczej i stały się w jej następstwie należnością (wierzytelnością), tyle tylko, że jeszcze faktycznie nieuzyskaną.

Możemy dodać jeszcze, że zgodnie z wykładnią językową, przychody należne to przychody przysługujące komuś (por. wyrok NSA z 28 stycznia 2003 r., sygn. akt SA/Bd 106/03).
Nie wiem czy trzeba ten zapis tłumaczyć. Po prostu Państwo uważa, że jeśli nam się pieniądze należą to już mamy przychód pomimo, że nikt nam nie zapłacił! Skoro mamy przychód to mamy dochód no i wtedy mamy zapłacić podatek dochodowy. Tylko czym? Proponuję odciąć 18% faktury i wysłać do Urzędu Skarbowego.

Żeby było weselej w celu braku niedomówień Państwo – ponieważ naszym przyjacielem jest – wyjaśniło też, kiedy powstaje obowiązek podatkowy.

W tym zakresie przyjęto zasadę, że przychód powstaje z chwilą dokonania dostawy towarów lub wykonania usługi.

Art. 14. Ust. 1c. Za datę powstania przychodu, o którym mowa w ust. 1, uważa się, z zastrzeżeniem ust. 1e, 1h i 1i, dzień wydania rzeczy, zbycia prawa majątkowego lub wykonania usługi, albo częściowego wykonania usługi, nie później niż dzień: 1) wystawienia faktury albo 2) uregulowania należności.
Art. 14. Ust. 1e. Jeżeli strony ustalą, ze usługa jest rozliczana w okresach rozliczeniowych, za datę powstania przychodu uznaje się ostatni dzień okresu rozliczeniowego określonego w umowie lub na wystawionej fakturze, nie rzadziej niż raz w roku.
Art. 14. Ust. 1h. Przepis ust. 1e stosuje się odpowiednio do dostawy energii elektrycznej i cieplnej oraz gazu przewodowego.

W praktyce
Zatem opiszmy szczegółowo jak to działa: załóżmy, że otrzymaliśmy zlecenie na wykonanie usługi za kwotę 10000 zł i zajmie nam to 1,5 miesiąca. W tym czasie ktoś tę usługę będzie wykonywał, więc co oczywiste musi za ten czas otrzymać zapłatę – musi przecież coś jeść, zapłacić czynsz, itd. W czasie w którym wykonuje daną usługę, nie ma możliwości równocześnie pracy dla kogoś innego czyli nie może zarabiać gdzie indziej. Krótko musimy mieć pieniądze na życie na czas realizacji usługi.

Załóżmy, że usługa została wykonana. Jeżeli była zapłacona z góry to nie ma problemu. Realnie w życiu jednak jest przeważnie inaczej. Najczęściej otrzymujemy zaliczkę lub też całość zapłaty po usłudze (tak jest najczęściej).

Skoro usługa została wykonana to wg przepisów powstał przychód po stronie wykonawcy usługi.

Za usługę miał otrzymać 10000 zł. Powiedzmy, że wykonywał usługę sam, nie musiał niczego dowozić, itd. Zatem nie ma kosztu.

Skoro wg Państwa miał przychód w postaci 10000 zł to musi zapłacić podatek 18% czyli 1800 zł.
Załóżmy, że firma dostała 3 takie zlecenia i wykonała trzy takie usługi w tym czasie zatem do zapłacenia jest 5400 zł podatku dochodowego!

No tak, ale wykonawca nie otrzymał zapłaty. Zatem oprócz tego, że prowadzący firmę musi zabezpieczyć finanse na należności dla pracowników oraz podwykonawców to jeszcze musi zabezpieczyć finanse na podatek…

No dobrze ale co z tym który usługę przyjął czyli klient-zleceniodawca i nie zapłacił? Nic. Jeśli nie będzie chciał zapłacić to tylko sąd pewnie sprawa potrwa około dwóch lat czasem dłużej.
Wykonawca za to dopóki nie założy sprawy w sądzie i nie otrzyma dokumentu który stwierdza brak ściągalności wierzytelności – czyli dopóki nie dostaniemy potwierdzenia, że nie da się ściągnąć długu lub też że ściągalność jest nieopłacalna nie możemy odzyskać pieniędzy z podatku z Urzędu Skarbowego. Oczywiście założenie sprawy w sądzie kosztuje (przeważnie 5%) od kwoty sporu plus pełnomocnik. Czyli znowu koszty.

Najgorzej jeżeli świadczy się usługi ciągłe.
Art. 14. Ust. 1e. Jeżeli strony ustalą, ze usługa jest rozliczana w okresach rozliczeniowych, za datę powstania przychodu uznaje się ostatni dzień okresu rozliczeniowego określonego w umowie lub na wystawionej fakturze, nie rzadziej niż raz w roku.

Podsumowanie – kiedy nie dostajesz zapłaty:
1. Inwestujesz swój czas i pieniądze w wykonanie usługi.
2. Nie dostajesz zapłaty.
3. Musisz zapłacić podatek od tego co tak naprawdę straciłeś.
4. Musisz wnieść sprawę do sądu jeżeli chcesz odzyskać pieniądze (przy czym gwarancji nie ma) znowu kasa.
5. Musisz wykazać że nie da się ściągnąć długu od dłużnika – co też kosztuje.
6. Jest szansa na odzyskanie podatku z Urzędu Skarbowego.

Interpretacja – czarodziejskie słowo w Ministerstwie Finansów
Prześledźmy ustawę o podatku dochodowym dot. pozarolniczej działalności gospodarczej.

USTAWA z dnia 26 lipca 1991 r. o podatku dochodowym od osób fizycznych:
Art. 10. Ust. 1. Pkt.3.
Źródłami przychodów są:
1) stosunek służbowy, stosunek pracy, w tym spółdzielczy stosunek pracy, członkostwo w rolniczej spółdzielni produkcyjnej lub innej spółdzielni zajmującej się produkcją rolną, praca nakładcza, emerytura lub renta;
2) działalność wykonywana osobiście;
3) pozarolnicza działalność gospodarcza;
4) działy specjalne produkcji rolnej;
5) (uchylony); ...

Art. 14. Ust. 1. „Za przychód z działalności, o której mowa w art. 10 ust. 1 pkt. 3, uważa się kwoty należne, choćby nie zostały faktycznie otrzymane, po wyłączeniu wartości zwróconych towarów, udzielonych bonifikat i skont. U podatników dokonujących sprzedaży towarów i usług opodatkowanych podatkiem od towarów i usług za przychód z tej sprzedaży uważa się przychód pomniejszony o należny podatek od towarów i usług.
Art. 14. Ust. 1c. Za datę powstania przychodu, o którym mowa w ust. 1, uważa się, z zastrzeżeniem ust. 1e, 1h i 1i, dzień wydania rzeczy, zbycia prawa majątkowego lub wykonania usługi, albo częściowego wykonania usługi, nie później niż dzień: 1) wystawienia faktury albo 2) uregulowania należności.
Art. 14. Ust. 1e.  Jeżeli strony ustalą, ze usługa jest rozliczana w okresach rozliczeniowych, za datę powstania przychodu uznaje się ostatni dzień okresu rozliczeniowego określonego w umowie lub na wystawionej fakturze, nie rzadziej niż raz w roku.
Art. 14. Ust. 1h. Przepis ust. 1e stosuje się odpowiednio do dostawy energii elektrycznej i cieplnej oraz gazu przewodowego.
Art. 14. Ust. 1i. W przypadku otrzymania przychodu z działalności gospodarczej, do którego nie stosuje się ust. 1c, 1e i 1h, za datę powstania przychodu uznaje się dzień otrzymania zapłaty.
Zgodnie z powyższymi zapisami faktyczny obowiązek podatkowy określony jest na moment wykonania usługi lub jej części lub też dostarczenia produktu w postaci towaru lub najpóźniej dzień wystawienia faktury.

Zgodnie z Art. 14. Ust. 1. faktycznie przychodem jest sytuacja w którym nie otrzymamy jeszcze zapłaty a kwota jest należna.

Chciałbym się w tym miejscu zatrzymać. Otóż ustawodawca jednoznacznie określił kiedy powstaje przychód który jest podstawą opodatkowania. Jednak w tym miejscu natrafiamy na pewien paradoks.
W przypadku systemów prawnych bardzo ważna jest jednoznaczność interpretacji przepisów, która jest wiążąca prawnie dla wszystkich stron obrotu gospodarczego w taki sam sposób (dłużnik, wierzyciel, skarb państwa).

Otóż zgodnie z interpretacją Ministerstwa Finansów oraz Urzędów Skarbowych do dnia 20 każdego miesiąca następującego po miesiącu w którym nastąpił przychód lub kwartału w zależności od metody rozliczenia prowadzący Pozarolniczą Działalność Gospodarczą jest zobowiązany do uregulowania podatku dochodowego niezależnie czy otrzymał tzw. kwoty należne.

Zgodnie z tym faktem, trzeba przyjąć, że musi zatem istnieć kwota należna jednoznacznie skoro Państwo uruchamia proces istotny w obrocie gospodarczym czyli obowiązek naliczenia podatku.

Faktycznie w momencie uregulowania płatności tak jest. Jednak zastanówmy się nad przypadkiem, w którym płatność nie następuje.

Skoro płatność nie następuje a zgodnie z prawem mamy kwotę należną jednoznacznie, wynika to z faktu obecnej interpretacji Ministerstwa Finansów i konieczności zaliczenia takiej kwoty do podstawy opodatkowania, powinniśmy mieć prawo egzekucji komorniczej posiadając potwierdzenie dostarczenia faktury oraz wezwań do zapłaty zgodnie z obowiązującym prawem.

Jednakże procedury działają zgoła inaczej. Obecnie musimy wnieść pozew i uzyskać wyrok sądowy potwierdzający należność kwot(wierzytelność) do dalszego procedowania w celu uzyskania kwoty wcześniej już uznanej za należną(sic!). Typowo Polski paradoks równocześnie kwota jest i nie jest należna.

Właśnie w tym miejscu należy zadać pytanie w takim razie kto lub jaka instytucja decyduje o należności kwoty wskazanej na fakturze lub umowie?

Skoro proceduralnie jesteśmy zobowiązani do założenia sprawy sądowej w przypadku nieotrzymania zapłaty, oznacza to, że to sąd jest instytucją określającą należność owej kwoty wymienionej w Art. 14. Ust. 1.

Skoro tak, powstaje pytanie, jeżeli w takim wypadku to sąd orzeka o należności danej kwoty, to czy inna instytucja może ją uznawać za należną niezależnie od decyzji sądu?
Wydaje się zatem, że właściwa interpretacja tego rozwiązania prawnego powinna wyglądać następująco.

Po powstaniu przychodu do dnia terminu zapłaty kwoty należnej przedsiębiorca jest zobowiązany do zaliczenia tejże kwoty jako przychodu. Ponieważ to on uznaje kwotę za należną na podstawie posiadanych umów, protokołów dostawy, etc. Jednak po przekroczeniu terminu zapłaty powinien wycofać te kwotę z przychodu na zasadzie metody kasowej do momentu uzyskania zapłaty na drodze polubownej lub też do momentu uzyskania prawomocnego wyroku sądowego, stwierdzającego należność owej kwoty stanowiącej przychód. Wynika to z faktu, że brak zapłaty przez dłużnika może doprowadzić do sporu sądowego, czyli na tym etapie nie może istnieć kwota jednoznacznie należna ze względu na ew. spór sądowy.

Podsumowanie

Logicznie rzecz ujmując Państwo powinno być zainteresowane otrzymaniem podatku dopiero wtedy, kiedy przedsiębiorca otrzyma zapłatę. Przecież naliczenie podatku w takiej formie, jak teraz, powoduje, że całe to obniżenie ZUS przez pierwsze 2 lata prowadzenia małej firmy jest często psu na budę.

Gdyby naprawdę Państwo chciało pomóc w zakładaniu firm, to w przypadku braku zapłaty nie obciążałoby przedsiębiorcy żadnymi kosztami podatkowymi.

No cóż, na razie jednak jest inaczej.

Warto też dodać, że jest to w efekcie skali niesamowicie tania, bo bez oprocentowania pożyczka od obywateli na rzecz Państwa. Pytanie tylko, czy Państwo powinno tak podchodzić do swoich obywateli ? I jaki jest cel takiego rozwiązania, bo na pewno nie nakręcanie gospodarki. Co do celu mam swoje przypuszczenia…

Generalnie jednak od 1991 roku, działają takie przepisy i nic. Rządzili wszyscy i nic.
Trwa ładowanie komentarzy...